W tamtym roku pierwszego czerwca cieszyliśmy się z naszego piątego członka rodziny, czyli z naszej kochanej psicy Dasy. Wszyscy bardzo ją pokochaliśmy i dbaliśmy o nią najlepiej jak potrafiliśmy.
Daisy Majeczce pomagała rano wstawać w dobrym nastroju, a Oskarek uwielbiał się do niej przytulać. Sama Daisy też bardzo lubiła nasze dzieciaczki i chodziła za nimi krok w krok.
W trosce o jej zdrowie 7 czerwca tego roku zaprowadziliśmy ją, na umówiony wcześniej, zabieg sterylizacji. Wszystko wydawało się być w porządku i zabieg się udał. Jednak kilka godzin później, całkiem niespodziewanie i nagle, nasza Daisy odeszła...
Dzieci na razie nie znają jeszcze prawdy i mówimy że piesek jest w psim szpitalu. Jednak już niedługo powiemy im prawdę. Chcieliśmy poczekać parę tygodni żeby dzieci przyzwyczaiły się do nieobecności Daisy. Na początku bardzo często dopytywały się o nią teraz już troszkę mniej. Maję już pomału przygotowuję na powiedzenie prawdy, a Oskarek chyba nie do końca zrozumie co się stało.
Decyzja o kolejnym psiaku jest już podjęta bo nie wyobrażamy sobie teraz żyć bez pieska. Jednak wszystko chcemy zorganizować na spokojnie.
Na domiar tego wszystkiego u Oskarka ostatnio znowu jest problem z napadami, które nasilają się i zmienia się charakter samych napadów. Cały czas modyfikujemy dawki leków, jednak jak niektóre rodzaje napadów się wycofują to przychodzą inne i tak cały czas. Do tego Oskarek jest bardzo nadpobudliwy psychoruchowo i często bardzo się denerwuje płacząc przy tym bardzo długo. W momentach jego złości jeszcze bardziej brakuje psa który go potrafił szybciej wyciszyć...
W czwartek w Boże Ciało miał dość długi bo 7-mio minutowy napad. Jak długo jeszcze ta choroba będzie mu tak dokuczać?!
Pomimo wszystko szukamy dla niego przedszkole, w którym będzie mieć szanse na integracje z rówieśnikami i liczymy że wiele rzeczy u niego zmieni się na plus.
Moje obawy związane z przedszkolem dla Oskarka są wielkie, ale przecież muszę pozwolić na rozwijanie się dziecka wśród rówieśników.
W blogu tym opisuję zmagania moich dzieci z chorobami, z jakimi przyszło się im zmierzyć.
Tak niewiele a tak wiele... Podaruj Majeczce swój 1% podatku
czwartek, 26 czerwca 2014
piątek, 9 maja 2014
Majówka
W końcu nastał Maj, a jak Maj to i czas na majówki tak więc w ostatni weekend udało nam się zorganizować wycieczkę dla naszych robaczków kochanych :)
Na pierwszy wypad obraliśmy leżące nad Sanem piękne miasteczko Sandomierz.
Maje o wycieczce wiedział już dużo wcześniej żeby na miejscu mogła się czuć swobodniej. Pokazywaliśmy jej zdjęcia w internecie i mówiliśmy jakie atrakcje będą na miejscu. Dodatkowo system punktowy (musiała zebrać pięć punktów za dobre zachowanie) bardzo dobrze zadziałał i Majeczka wycieczkę zaliczyła na piątkę :) To chyba pierwszy raz gdzie taka wyprawa odbyła się bez krzyków i buntów.
Na pierwszy wypad obraliśmy leżące nad Sanem piękne miasteczko Sandomierz.
Maje o wycieczce wiedział już dużo wcześniej żeby na miejscu mogła się czuć swobodniej. Pokazywaliśmy jej zdjęcia w internecie i mówiliśmy jakie atrakcje będą na miejscu. Dodatkowo system punktowy (musiała zebrać pięć punktów za dobre zachowanie) bardzo dobrze zadziałał i Majeczka wycieczkę zaliczyła na piątkę :) To chyba pierwszy raz gdzie taka wyprawa odbyła się bez krzyków i buntów.
środa, 2 kwietnia 2014
Światowy dzień wiedzy o autyzmie
Dzisiaj w wielu miastach w całej Polsce i na świecie obchodzony jest dzień wiedzy o autyzmie.
Dzięki takiej globalnej akcji co raz więcej osób ma okazje zapoznać się z wiedzą o autyzmie. W tym dniu na znak solidarności z osobami z autyzmem wiele budynków będzie podświetlonych na niebiesko, ponieważ całej akcji przyświeca niebieski kolor.
Rzeszowskie Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci Niepełnosprawnych i Autystycznych „SOLIS RADIUS”, przy którym jest "Mai" przedszkole, organizuje niebieski happening wśród mieszkańców Rzeszowa jak również pracowników urzędów Miasta i Województwa.
Oto plakat promujący to wydarzenie
Dzięki takiej globalnej akcji co raz więcej osób ma okazje zapoznać się z wiedzą o autyzmie. W tym dniu na znak solidarności z osobami z autyzmem wiele budynków będzie podświetlonych na niebiesko, ponieważ całej akcji przyświeca niebieski kolor.
Rzeszowskie Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci Niepełnosprawnych i Autystycznych „SOLIS RADIUS”, przy którym jest "Mai" przedszkole, organizuje niebieski happening wśród mieszkańców Rzeszowa jak również pracowników urzędów Miasta i Województwa.
Oto plakat promujący to wydarzenie
środa, 26 marca 2014
Co u nas?
Już tyle czasu minęło od ostatniego posta że aż zapomniała hasła żeby się tutaj zalogować. A wszystko to przez brak czasu, chęci i motywacji do jeszcze większego wysiłku z mojej strony. Nawet ostatnio doszło do tego że do komputera siadam tylko po to by zapłacić rachunki. Czas jednak przeprosić się z tym wynalazkiem ludzkości jakim jest internet i wziąć się za pisanie tego bloga. Może teraz uda mi się nadrabiać pomału ostatnie straty.
Dzieci rosną w tempie ekspresowym, i czas mija tak szybko i nieubłaganie, że za chwilę nie będziemy pamiętać już tylu rzeczy które się wydarzyły.
Dzieci rosną w tempie ekspresowym, i czas mija tak szybko i nieubłaganie, że za chwilę nie będziemy pamiętać już tylu rzeczy które się wydarzyły.
wtorek, 22 października 2013
Trzecie urodzinki Oskarka :))
Myślicie że zapomniałam o wczorajszych urodzinach Oskarcia! Nieeee, nic z tych rzeczy. To tylko zepsuty kabel od komputera uniemożliwił mi wczorajszy wpis ;)
Tak to już trzecie urodzinki synia naszego kochanego. Nie były to łatwe trzy lata. Wyspecjalizowaliśmy się już w ilości wizyt lekarskich i wszelkich terapii. Ale to nic, najważniejsze jest to że większość terapii daje pozytywne efekty i tylko to się liczy.
Na trzecie urodzinki Oskarek postanowił zrobić nam prezent i zaczął na prawdę mówić! Powtarza i co najważniejsze zapamiętuje nowe słowa. Są pierwsze krótkie zdania. Oczywiście mowa jest jeszcze bardzo niewyraźna, ale jest! z czego przeogromnie się cieszymy :))
Dobrych wieści jeszcze nie koniec bo astma, od wakacji też dała spokój małemu robaczkowi i mamy kolejny już miesiąc bez leków wziewnych. To na prawdę duże osiągnięcie.
Nawet na największym froncie padaczkowym są małe postępy, bo od dwóch miesięcy nie było napadu drgawkowego a od miesiąca ani jednego napadu atonicznego. Co prawda ciągle codziennie są te najmniejsze napady - wyłączenia, ale one nie są tak groźne.
Oby kolejny rok przyniósł naszemu trzylatkowi jak najwięcej szczęśliwych chwil i dużoooooo zdrowia!
Tak to już trzecie urodzinki synia naszego kochanego. Nie były to łatwe trzy lata. Wyspecjalizowaliśmy się już w ilości wizyt lekarskich i wszelkich terapii. Ale to nic, najważniejsze jest to że większość terapii daje pozytywne efekty i tylko to się liczy.
Na trzecie urodzinki Oskarek postanowił zrobić nam prezent i zaczął na prawdę mówić! Powtarza i co najważniejsze zapamiętuje nowe słowa. Są pierwsze krótkie zdania. Oczywiście mowa jest jeszcze bardzo niewyraźna, ale jest! z czego przeogromnie się cieszymy :))
Dobrych wieści jeszcze nie koniec bo astma, od wakacji też dała spokój małemu robaczkowi i mamy kolejny już miesiąc bez leków wziewnych. To na prawdę duże osiągnięcie.
Nawet na największym froncie padaczkowym są małe postępy, bo od dwóch miesięcy nie było napadu drgawkowego a od miesiąca ani jednego napadu atonicznego. Co prawda ciągle codziennie są te najmniejsze napady - wyłączenia, ale one nie są tak groźne.
Oby kolejny rok przyniósł naszemu trzylatkowi jak najwięcej szczęśliwych chwil i dużoooooo zdrowia!
Kochany synku!
Z okazji trzecich urodzin życzymy Ci aby każdy dzień był dla Ciebie tym najlepszym, najpiękniejszym.
Bardzo Cię kochamy Słoneczko nasze!
wtorek, 8 października 2013
Piąte urodzinki Majeczki :)
Dzisiaj nasza kochana córeczka obchodzi piąte urodziny :))
A przecież dopiero co pojawiła się na świecie i skutecznie powywracała nam go do góry nogami, zresztą jak każde dziecko.
Wracając wspomnieniami do dnia narodzin Majeczki nigdy nie zapomnę tego emocjonalnego kotła. Z jednej strony wielka radość bo przecież udało się utrzymać ciążę do tak wysokiego tygodnia, dwa miesiące leżenia plackiem na szpitalnym łóżku w końcu miało zakończyć się sukcesem, z drugiej zaś strony to jednak nadal był poród przed czasem.
Samej cesarki nie pamiętam ponieważ musieli mnie uśpić całkowicie, ale jak tylko odzyskałam przytomność to nie mogłam się doczekać żeby mi powiedziano co z moją córeczką. W końcu zadzwonił telefon i świeżo upieczony, mocno zestresowany tatuś zaczął mówić że Majeczka jest piękna i że ma wszystko na swoim miejscu ;) Potem powoli zaczął mówić że musieli wziąć naszą maleńką myszkę na intensywną terapię, że ma problemy z oddychaniem... jak ja bardzo chciałam tam być koło niej. Do dzisiaj bardzo boli mnie serce że ona musiała tam leżeć sama a ja mogłam ją zobaczyć dopiero na trzeci dzień bo mój stan zdrowia nie pozwalał na to żebym mogła wcześniej do niej pójść.
Całe szczęście że po tych trzech dniach wszystko zaczęło się szybko prostować i że niedługo potem mogliśmy wszyscy wrócić do domu :)
Majeczka rozwijała się dobrze i szybko nadrobiła niewielkie straty i już myślałam że szybko zapomnimy o strachu o zdrowie naszej myszki. Jak zaczęłam dostrzegać pewne niepokojące rzeczy w zachowaniu Majeczki to najpierw zastanawiałam się czy to nie wynik wcześniactwa, potem jednak widziałam co raz więcej nietypowych zachowań i już intuicyjnie wiedziałam że coś jest na rzeczy.
Jak zdiagnozowaliśmy w końcu myszkę to i tak bardzo długo trawiłam jej "inność" Ciężko jest się pogodzić z myślą że ukochane dziecko będzie się zmagać przez całe swoje życie z taką chorobą.
Jednak z każdym dniem nasza dzielna Majeczka uczy nas pokory do życia, bezwarunkowej miłości.
Dzisiaj nie wyobrażam sobie żeby myszka mogła być inna, bo ona jest wspaniała, wyjątkowa :))
Parę fotek z króciutkiej imprezki urodzinowej. A króciutka ta imprezka była ponieważ mocno przedłużyła się komisja orzekająca o niepełnosprawności i która akurat musiała wypaść na Majusiowe urodzinki.
Dzisiaj Maja dostała kolejne orzeczenie o niepełnosprawności tylko że tym razem na trzy lata.
A przecież dopiero co pojawiła się na świecie i skutecznie powywracała nam go do góry nogami, zresztą jak każde dziecko.
Wracając wspomnieniami do dnia narodzin Majeczki nigdy nie zapomnę tego emocjonalnego kotła. Z jednej strony wielka radość bo przecież udało się utrzymać ciążę do tak wysokiego tygodnia, dwa miesiące leżenia plackiem na szpitalnym łóżku w końcu miało zakończyć się sukcesem, z drugiej zaś strony to jednak nadal był poród przed czasem.
Samej cesarki nie pamiętam ponieważ musieli mnie uśpić całkowicie, ale jak tylko odzyskałam przytomność to nie mogłam się doczekać żeby mi powiedziano co z moją córeczką. W końcu zadzwonił telefon i świeżo upieczony, mocno zestresowany tatuś zaczął mówić że Majeczka jest piękna i że ma wszystko na swoim miejscu ;) Potem powoli zaczął mówić że musieli wziąć naszą maleńką myszkę na intensywną terapię, że ma problemy z oddychaniem... jak ja bardzo chciałam tam być koło niej. Do dzisiaj bardzo boli mnie serce że ona musiała tam leżeć sama a ja mogłam ją zobaczyć dopiero na trzeci dzień bo mój stan zdrowia nie pozwalał na to żebym mogła wcześniej do niej pójść.
Całe szczęście że po tych trzech dniach wszystko zaczęło się szybko prostować i że niedługo potem mogliśmy wszyscy wrócić do domu :)
Majeczka rozwijała się dobrze i szybko nadrobiła niewielkie straty i już myślałam że szybko zapomnimy o strachu o zdrowie naszej myszki. Jak zaczęłam dostrzegać pewne niepokojące rzeczy w zachowaniu Majeczki to najpierw zastanawiałam się czy to nie wynik wcześniactwa, potem jednak widziałam co raz więcej nietypowych zachowań i już intuicyjnie wiedziałam że coś jest na rzeczy.
Jak zdiagnozowaliśmy w końcu myszkę to i tak bardzo długo trawiłam jej "inność" Ciężko jest się pogodzić z myślą że ukochane dziecko będzie się zmagać przez całe swoje życie z taką chorobą.
Jednak z każdym dniem nasza dzielna Majeczka uczy nas pokory do życia, bezwarunkowej miłości.
Dzisiaj nie wyobrażam sobie żeby myszka mogła być inna, bo ona jest wspaniała, wyjątkowa :))
Kochana córeczko!
Z okazji piątych urodzin wszystkiego najlepszego nasz najukochańszy skarbeczku.
Parę fotek z króciutkiej imprezki urodzinowej. A króciutka ta imprezka była ponieważ mocno przedłużyła się komisja orzekająca o niepełnosprawności i która akurat musiała wypaść na Majusiowe urodzinki.
Dzisiaj Maja dostała kolejne orzeczenie o niepełnosprawności tylko że tym razem na trzy lata.
| Nie tak łatwo zdmuchnąć te pięć świeczek :D |
| Na szczęście Oskarek pomógł siostrze! |
| Pytam się Majeczki: Podoba Ci się prezent? - Maja: no... może być... |
| :))))))))))))) |
| Dazy też chciała pomóc zdmuchnąć te świeczki :D |
środa, 31 lipca 2013
Wakacyjnie
Ostatnio pogoda całkiem dopisuje przez co nasze maluchy do woli mogą używać na podwórku .
Oczywiście największą frajdą jest chlapanie się w małym baseniku. Oskarcio czuje się tam jak ryba w wodzie i razem z psiną rozrabiają co nie miara.
Maja też chętnie się chlapie ale większe pole do popisu zostawia bratu.
Jak pogoda zmienia swoje oblicze na smutne i pada to dzieci organizują popisy muzyczne dla rodziców.

Robaczki mają namiastkę wakacji ponieważ mają dwutygodniowe wolne od zajęć i terapii i nie muszą codziennie uczestniczyć w zajęciach. Co prawda żadnych wyjazdów w tym roku nie będzie, ale przecież w domu też można fajnie wypoczywać.
Planujemy małą wycieczkę na przejażdżkę bieszczadzką ciuchcią. Dzieci będą miały okazję pierwszy raz w życiu wsiąść do pociągu!
Sporą atrakcją dla dzieci na pewno jest właśnie rozpoczęta hipoterapia. Na pierwszych zajęciach dzieci siedziały na koniu jak zaczarowane a Oskarek mało co a by zasną. Niestety dalsze jazdy odsuną się w czasie ponieważ Majeczka przyniosła z przedszkola wirusa Bostońskiego.
Myszka gorączkuje i ma charakterystyczne zmiany skórne na dłoniach i stopach. Mamy jednak nadzieję że szybko zwalczy wirusa i nie pozostaną żadne powikłania.
Oskarcio jeszcze się trzyma ale to pewnie tylko kwestia paru dni jak i on zacznie. Najbardziej obawiamy się wysokiej gorączki i ewentualnych drgawek.
Coś te choroby lubią nas często nawiedzać, niestety...
Oczywiście największą frajdą jest chlapanie się w małym baseniku. Oskarcio czuje się tam jak ryba w wodzie i razem z psiną rozrabiają co nie miara.
Maja też chętnie się chlapie ale większe pole do popisu zostawia bratu.
Jak pogoda zmienia swoje oblicze na smutne i pada to dzieci organizują popisy muzyczne dla rodziców.
Robaczki mają namiastkę wakacji ponieważ mają dwutygodniowe wolne od zajęć i terapii i nie muszą codziennie uczestniczyć w zajęciach. Co prawda żadnych wyjazdów w tym roku nie będzie, ale przecież w domu też można fajnie wypoczywać.
Planujemy małą wycieczkę na przejażdżkę bieszczadzką ciuchcią. Dzieci będą miały okazję pierwszy raz w życiu wsiąść do pociągu!
Sporą atrakcją dla dzieci na pewno jest właśnie rozpoczęta hipoterapia. Na pierwszych zajęciach dzieci siedziały na koniu jak zaczarowane a Oskarek mało co a by zasną. Niestety dalsze jazdy odsuną się w czasie ponieważ Majeczka przyniosła z przedszkola wirusa Bostońskiego.
Myszka gorączkuje i ma charakterystyczne zmiany skórne na dłoniach i stopach. Mamy jednak nadzieję że szybko zwalczy wirusa i nie pozostaną żadne powikłania.
Oskarcio jeszcze się trzyma ale to pewnie tylko kwestia paru dni jak i on zacznie. Najbardziej obawiamy się wysokiej gorączki i ewentualnych drgawek.
Coś te choroby lubią nas często nawiedzać, niestety...
sobota, 29 czerwca 2013
Jednak lekooporna :(
Jak ponad rok temu zdiagnozowano u Oskarka padaczkę to długo i z niedowierzaniem oswajałam się z tą chorobą mojego synka. Jednak z czasem patrzyłam z nadzieją bo przecież napady nie są takie mocne i mały nigdy nie stracił przytomności podczas napadów. Lekarze mówili że po dwóch latach od ostatniego napadu padaczkę można uznać za wyleczoną i tak czekałam na ten ostatni napad. Niestety czekam do dziś i codziennie widzę że choroba wcale nie zamierza odpuścić. Najpierw była podawana tylko Depakina po której napady drgawkowe uspokoiły się ale pojawiły się zawieszenia, a na domiar złego mała wątroba zaczęła się buntować na taką ilość leku. Z czasem tych zawiechów było co raz więcej więc doszedł kolejny lek po którym niestety poprawy nadal nie ma i jeszcze przy okazji ostatniej gorączki pojawiły się w jednym dniu dwa napady drgawkowe. Zdarzają się też krótkie i dość niebezpieczne napady zwiotczające całe ciało na sekundę i wtedy Oskarek najczęściej przewraca się tak jak by go jakaś niewidzialna ręką popchnęła mocno do przodu.
Na ostatniej wizycie u pani neurolog Oskarcio dostał kolejny lek. Musimy wycofać poprzedni i na jego miejsce wprowadzić nowy. W tej chorobie jednak nie można od tak z dnia na dzień zmienić sobie leku więc całość potrwa minimum sześć tygodni. Ja już się bardzo boję wszelkich powikłań bo jak do tej pory przy każdym nowym leku były problemy.
Musimy jednak walczyć z zarazą wstrętną bo rozwój robaczka ostatnio troszkę zwolnił. Całe szczęście że mamy wsparcie specjalistów w stowarzyszeniu Solis Radius. Tam wspaniali terapeuci pracują nie tylko z naszą Majeczką ale też i z Oskarciem dzięki czemu robaczki mają szansę na lepszy rozwój. Dobrze że przy tych wszystkich chorobach udało nam się trafić na takich cudownych ludzi!
Wiecie że nasze trzecie dziecko (to na czterech łapach) pomimo tego że jest jeszcze rozkosznym szczeniaczkiem zaczyna wykonywać już sporo dobrej roboty?! :) Nasza Dazy niezwykle pozytywnie wpływa na wyciszenie Majeczki, oczywiście nie znikły wszystkie jej "niegrzeczne wybryki" jednak jest nam znacznie łatwiej wyciszyć naszą myszkę.
Dazy natomiast rośnie w oczach, nadal jest jak odkurzacz i zjada wszystko co tylko spadnie dzieciom z talerza. Co raz fajniej cała trójka bawi się razem, a to przeciągają wspólnie koc, czy ścierkę albo uchyłkiem ukradzioną skarpetkę, a to jest pościg po całym domu za pluszakiem czy inną zabawką którą zwinęła nasza psia przyjaciółka. Są też i straty bo małe ząbki z niezwykłą łatwością przegryzają wszelkie zabawki.
Może dzieci w końcu załapią że lepiej pilnować porządku w pokoju z zabawkami... no jakieś złudne nadzieje o porządku w domu trzeba matce zostawić, nie ;)
Na ostatniej wizycie u pani neurolog Oskarcio dostał kolejny lek. Musimy wycofać poprzedni i na jego miejsce wprowadzić nowy. W tej chorobie jednak nie można od tak z dnia na dzień zmienić sobie leku więc całość potrwa minimum sześć tygodni. Ja już się bardzo boję wszelkich powikłań bo jak do tej pory przy każdym nowym leku były problemy.
Musimy jednak walczyć z zarazą wstrętną bo rozwój robaczka ostatnio troszkę zwolnił. Całe szczęście że mamy wsparcie specjalistów w stowarzyszeniu Solis Radius. Tam wspaniali terapeuci pracują nie tylko z naszą Majeczką ale też i z Oskarciem dzięki czemu robaczki mają szansę na lepszy rozwój. Dobrze że przy tych wszystkich chorobach udało nam się trafić na takich cudownych ludzi!
Wiecie że nasze trzecie dziecko (to na czterech łapach) pomimo tego że jest jeszcze rozkosznym szczeniaczkiem zaczyna wykonywać już sporo dobrej roboty?! :) Nasza Dazy niezwykle pozytywnie wpływa na wyciszenie Majeczki, oczywiście nie znikły wszystkie jej "niegrzeczne wybryki" jednak jest nam znacznie łatwiej wyciszyć naszą myszkę.
Dazy natomiast rośnie w oczach, nadal jest jak odkurzacz i zjada wszystko co tylko spadnie dzieciom z talerza. Co raz fajniej cała trójka bawi się razem, a to przeciągają wspólnie koc, czy ścierkę albo uchyłkiem ukradzioną skarpetkę, a to jest pościg po całym domu za pluszakiem czy inną zabawką którą zwinęła nasza psia przyjaciółka. Są też i straty bo małe ząbki z niezwykłą łatwością przegryzają wszelkie zabawki.
Może dzieci w końcu załapią że lepiej pilnować porządku w pokoju z zabawkami... no jakieś złudne nadzieje o porządku w domu trzeba matce zostawić, nie ;)
sobota, 8 czerwca 2013
I jest nas pięcioro :)
Tak się szczęśliwie złożyło że nasz rodzina 1 czerwca powiększyła się o jedną małą istotkę.
Dzięki dobrym serduszku P. Moniki i jej rodziny nasze dzieci będą mogły wychowywać się w towarzystwie psiego przyjaciela. Bardzo dziękujemy za tak niezwykły dar!
Nasza milusińska jest śliczną blondyneczką i uwielbia bawić się w gryzienie WSZYSTKIEGO ;)
Długo wspólnie z dziećmi zastanawialiśmy się jak nazwać naszą Labradorkę. Najpierw nikt nie miał pomysłu jak nazwać naszą ruchliwą puchatą kulkę, a potem z kolei było z dużo pomysłów.
Maja pierwsze chciała nazwać sunie Butelka, potem była Stokrotka, w końcu nasza myszka nie chciała słyszeć innych nazw jak tylko Daisy.
Oskarek za to od początku nazywa wszelkie pieski Fi-Fi i do tej psiny też tak zaczął wołać.
Proponowaliśmy dzieciom różne inne nazwy ale nic już nie przeszło więc zostało że nasza suczka nazywa się Daisy, Fi-Fi. Oczywiście wołamy tylko Daisy żeby psina szybko nauczyła się.
Dzieci największą radochę mają jak rano przychodzimy je budzić razem z Daisy. Maja ostatnimi czasy miała problem ze wstawaniem rano do przedszkola, ale odkąd psinka rano przychodzi łaskotać ją ogonkiem to od razu z uśmiechniętą buzią budzi się. Tak samo Oskarcio na widok swojej Fi-Fi skacze z radości w łóżeczku.
Naszemu mniejszemu robaczkowi bardzo spodobało się wsypywanie karmy do miseczki Fi-Fi. Oskarcio jedynie jest zawiedziony że nie da się położyć na piesku. Tłumaczymy mu że jest jeszcze malutka i musi urosnąć, ale nasz robaczek i tak co chwilę testuje czy Fi-Fi już urosła na tyle żeby się na niej wylegiwać tak jak na Diegusiu.
Bardzo chcemy spróbować wyszkolić Daisy na dogoterapeutę, żeby mogła służyć nie tylko naszym dzieciom. Wiemy że musi przejść specjalne szkolenie i test kwalifikujący na takie szkolenie. Martwię się tylko że takie szkolenie może bardzo dużo kosztować.
2-go czerwca byliśmy w jednym z centrów handlowych w którym trwały jeszcze zabawy z okazji Dnia Dziecka. Choć Maja nie chciała wziąć udziału w konkursie na narysowanie najładniejszego ufoludka, to i tak super bawiła się w basenie z piłkami i w piaskownicy. Oskarcia to właśnie tylko ta piaskownica tak bardzo zafascynowała. Do basenu z piłkami to nawet nie dawaliśmy go bo przy większej ilości dzieci to co chwilę leżałby przewrócony i wystraszony że nie może sobie poradzić z utrzymaniem równowagi.
Przez ostatnie deszcze znowu zaczęły krążyć różne choroby i niestety Oskarcio od wczoraj mocno gorączkuje. Oby szybko minęło mu to chorowanie bo codzienne spacerki z psem czekają.
Dzięki dobrym serduszku P. Moniki i jej rodziny nasze dzieci będą mogły wychowywać się w towarzystwie psiego przyjaciela. Bardzo dziękujemy za tak niezwykły dar!
Nasza milusińska jest śliczną blondyneczką i uwielbia bawić się w gryzienie WSZYSTKIEGO ;)
Długo wspólnie z dziećmi zastanawialiśmy się jak nazwać naszą Labradorkę. Najpierw nikt nie miał pomysłu jak nazwać naszą ruchliwą puchatą kulkę, a potem z kolei było z dużo pomysłów.
Maja pierwsze chciała nazwać sunie Butelka, potem była Stokrotka, w końcu nasza myszka nie chciała słyszeć innych nazw jak tylko Daisy.
Oskarek za to od początku nazywa wszelkie pieski Fi-Fi i do tej psiny też tak zaczął wołać.
Proponowaliśmy dzieciom różne inne nazwy ale nic już nie przeszło więc zostało że nasza suczka nazywa się Daisy, Fi-Fi. Oczywiście wołamy tylko Daisy żeby psina szybko nauczyła się.
Dzieci największą radochę mają jak rano przychodzimy je budzić razem z Daisy. Maja ostatnimi czasy miała problem ze wstawaniem rano do przedszkola, ale odkąd psinka rano przychodzi łaskotać ją ogonkiem to od razu z uśmiechniętą buzią budzi się. Tak samo Oskarcio na widok swojej Fi-Fi skacze z radości w łóżeczku.
Naszemu mniejszemu robaczkowi bardzo spodobało się wsypywanie karmy do miseczki Fi-Fi. Oskarcio jedynie jest zawiedziony że nie da się położyć na piesku. Tłumaczymy mu że jest jeszcze malutka i musi urosnąć, ale nasz robaczek i tak co chwilę testuje czy Fi-Fi już urosła na tyle żeby się na niej wylegiwać tak jak na Diegusiu.
| Tak lubię się przytulać do pieska :) |
Bardzo chcemy spróbować wyszkolić Daisy na dogoterapeutę, żeby mogła służyć nie tylko naszym dzieciom. Wiemy że musi przejść specjalne szkolenie i test kwalifikujący na takie szkolenie. Martwię się tylko że takie szkolenie może bardzo dużo kosztować.
2-go czerwca byliśmy w jednym z centrów handlowych w którym trwały jeszcze zabawy z okazji Dnia Dziecka. Choć Maja nie chciała wziąć udziału w konkursie na narysowanie najładniejszego ufoludka, to i tak super bawiła się w basenie z piłkami i w piaskownicy. Oskarcia to właśnie tylko ta piaskownica tak bardzo zafascynowała. Do basenu z piłkami to nawet nie dawaliśmy go bo przy większej ilości dzieci to co chwilę leżałby przewrócony i wystraszony że nie może sobie poradzić z utrzymaniem równowagi.
Przez ostatnie deszcze znowu zaczęły krążyć różne choroby i niestety Oskarcio od wczoraj mocno gorączkuje. Oby szybko minęło mu to chorowanie bo codzienne spacerki z psem czekają.
sobota, 1 czerwca 2013
Dzień Dziecka
Wita Was słoneczny ranek,
tyle dzisiaj niespodzianek,
tyle przygód czeka nas.
Pierwszy czerwca ! Wstawać czas !
Dzisiaj święto wszystkich dzieci –
to szczególny dla nas dzień.
Jasne złote słonko świeci,
spoza chmur uśmiecha się.
Dzisiaj święto wszystkich dzieci
Niech nam pięknie słońce świeci
Wszyscy śmieją się od rana
Każda buzia roześmiana
Czar zabawy dziś panuje
Każde serce się raduje.
Oj! Jak ptaszki dziś śpiewają
Tak życzenia Wam składamy
tyle dzisiaj niespodzianek,
tyle przygód czeka nas.
Pierwszy czerwca ! Wstawać czas !
Dzisiaj święto wszystkich dzieci –
to szczególny dla nas dzień.
Jasne złote słonko świeci,
spoza chmur uśmiecha się.
Dzisiaj święto wszystkich dzieci
Niech nam pięknie słońce świeci
Wszyscy śmieją się od rana
Każda buzia roześmiana
Czar zabawy dziś panuje
Każde serce się raduje.
Oj! Jak ptaszki dziś śpiewają
Tak życzenia Wam składamy
piątek, 24 maja 2013
Niezwykły gość.
Od ostatniego wpisu upłynęło sporo czasu i wiele się przez ten okres działo u nas.
Teraz mamy sporo nowych zajęć z dzieciaczkami i cały czas gdzieś jeździmy i wizytujemy u różnych specjalistów. Między tymi wszystkimi obowiązkowymi zajęciami próbujemy wygospodarować odrobinę czasu na "normalność"
Oskarcio od ostatniej choroby cały czas ma problemy z oskrzelami i nawet zmiany osłuchowe na prawym płucku już były. Bidulek cały czas się męczy i ma okropne zalegania przez co codziennie charczy jak stary gruźlik.
Wprowadzamy również u Oskarcia nowy dodatkowy lek na padaczkę ale jak na razie to nie ma znaczącej poprawy i małe napady nadal są prawie codziennie. Do tego w poniedziałek znowu miał jakieś trzęsawki...
Niestety nowy lek mocno wpłyną na apetyt małego przez co waga zaczęła lecieć w dół, a jak waga leci w dół to i dawkę leków trzeba będzie zmniejszać bo mała wątroba i tak już na awaryjkach jedzie. Na szczęście poprawiły się wyniki krwi i nie musimy się na razie obawiać małopłytkowości.
Kolejną rzeczą nad którą teraz mocno pracujemy to zajęcia logopedyczne - zaczęliśmy masaże buźki, i wznowiona rehabilitacja ruchowa. Chodzi o to że robaczek mały jest wiotki w osi (plecki, brzuszek, szyja nie trzyma dobrze głowy) i przez to te ciągłe upadki i wieczne guzy na głowie. Do tego leki na padaczkę wpływają na osłabienie napięcia mięśniowego przez co trzeba się przyłożyć z tymi ćwiczeniami żeby kręgosłup nie stracił pionu.
Przed nami kolejna komisja w sprawie orzeczenia o niepełnosprawności i znów trzeba pozbierać od lekarzy stosik dokumentów. A lekarzy ostatnio to już tyle odwiedzamy że mamy serdecznie dość, ale nic to. Dla dziecka zrobimy wszystko żeby tylko wyszedł z tych wszystkich chorób i żeby robaczek nasz mógł cieszyć się zdrowiem.
U Majeczki naszej terapia trwa nadal i ku naszej radości widzimy małe postępy, są też i regresy ale wiadomo że ta choroba przecież tak po prostu nie odpuści z dnia na dzień, więc też trzeba cały czas działać.
W środę robiliśmy też Majeczce kontrolne badanie EEG. Wyniki poznamy w czerwcu na kontrolnej wizycie u neurolog z Oskarciem.
Tych wyjazdów na terapie naszych robaczków jest praktycznie codziennie, jedynie co to wtorki są wolniejsze, ale i to nie zawsze. Staramy się dzieciom urozmaicać czas pomiędzy terapiami i wszelkiej maści wizytami.
Ostatnio mieliśmy nawet niezwykłego gościa, który wywołał u robaczków spory zachwyt ;)
Otóż ciocia Dorotka przywiozła swojego Diegusia na tygodniowy pobyt do nas. Diego to przepiękny pies (Golden Retriever) o niezwykle spokojnym charakterze, który z powodzeniem mógłby zrobić karierę dogoterapeuty, jednak niestety jest już za stary na takie kursy.
Oskarcio od początku wziął sobie do serca że trzeba gruntownie sprawdzić odporność psiego przyjaciela na wszelkie zaczepki i badania nieletniego weterynarza ;) Na samym początku sprawdzał jak to jest że piesio mruga oczkami i co ma pod powieką. Kolejnym etapem był wspaniale merdający ogon i zabawa w łapanie przeciąganie tego najlepszego psiego atutu. Jednak najlepszym wypasem były przytulanki do takiej wielkiej kuli futerka
Teraz mamy sporo nowych zajęć z dzieciaczkami i cały czas gdzieś jeździmy i wizytujemy u różnych specjalistów. Między tymi wszystkimi obowiązkowymi zajęciami próbujemy wygospodarować odrobinę czasu na "normalność"
Oskarcio od ostatniej choroby cały czas ma problemy z oskrzelami i nawet zmiany osłuchowe na prawym płucku już były. Bidulek cały czas się męczy i ma okropne zalegania przez co codziennie charczy jak stary gruźlik.
Wprowadzamy również u Oskarcia nowy dodatkowy lek na padaczkę ale jak na razie to nie ma znaczącej poprawy i małe napady nadal są prawie codziennie. Do tego w poniedziałek znowu miał jakieś trzęsawki...
Niestety nowy lek mocno wpłyną na apetyt małego przez co waga zaczęła lecieć w dół, a jak waga leci w dół to i dawkę leków trzeba będzie zmniejszać bo mała wątroba i tak już na awaryjkach jedzie. Na szczęście poprawiły się wyniki krwi i nie musimy się na razie obawiać małopłytkowości.
Kolejną rzeczą nad którą teraz mocno pracujemy to zajęcia logopedyczne - zaczęliśmy masaże buźki, i wznowiona rehabilitacja ruchowa. Chodzi o to że robaczek mały jest wiotki w osi (plecki, brzuszek, szyja nie trzyma dobrze głowy) i przez to te ciągłe upadki i wieczne guzy na głowie. Do tego leki na padaczkę wpływają na osłabienie napięcia mięśniowego przez co trzeba się przyłożyć z tymi ćwiczeniami żeby kręgosłup nie stracił pionu.
Przed nami kolejna komisja w sprawie orzeczenia o niepełnosprawności i znów trzeba pozbierać od lekarzy stosik dokumentów. A lekarzy ostatnio to już tyle odwiedzamy że mamy serdecznie dość, ale nic to. Dla dziecka zrobimy wszystko żeby tylko wyszedł z tych wszystkich chorób i żeby robaczek nasz mógł cieszyć się zdrowiem.
U Majeczki naszej terapia trwa nadal i ku naszej radości widzimy małe postępy, są też i regresy ale wiadomo że ta choroba przecież tak po prostu nie odpuści z dnia na dzień, więc też trzeba cały czas działać.
W środę robiliśmy też Majeczce kontrolne badanie EEG. Wyniki poznamy w czerwcu na kontrolnej wizycie u neurolog z Oskarciem.
Tych wyjazdów na terapie naszych robaczków jest praktycznie codziennie, jedynie co to wtorki są wolniejsze, ale i to nie zawsze. Staramy się dzieciom urozmaicać czas pomiędzy terapiami i wszelkiej maści wizytami.
Ostatnio mieliśmy nawet niezwykłego gościa, który wywołał u robaczków spory zachwyt ;)
Otóż ciocia Dorotka przywiozła swojego Diegusia na tygodniowy pobyt do nas. Diego to przepiękny pies (Golden Retriever) o niezwykle spokojnym charakterze, który z powodzeniem mógłby zrobić karierę dogoterapeuty, jednak niestety jest już za stary na takie kursy.
Oskarcio od początku wziął sobie do serca że trzeba gruntownie sprawdzić odporność psiego przyjaciela na wszelkie zaczepki i badania nieletniego weterynarza ;) Na samym początku sprawdzał jak to jest że piesio mruga oczkami i co ma pod powieką. Kolejnym etapem był wspaniale merdający ogon i zabawa w łapanie przeciąganie tego najlepszego psiego atutu. Jednak najlepszym wypasem były przytulanki do takiej wielkiej kuli futerka
| Piękne uśmiechy, co? :) |
| Miłość od pierwszego wejrzenia :))) |
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Świątecznie
Składamy spóźnione życzenia spokojnych świąt Wielkanocnych :)
Co roku na Wielkanoc jeździliśmy do rodziny i tam w spólnym gronie cieszyliśmy się świętami. W tym jednak roku to rodzina przyjechała do nas i dzięki temu przy stole znaleźli się członkowie obu rodzin.
W wielką sobotę dzieci mocno były zdekoncentrowane całym świątecznym zamieszaniem i były zawiedzione że nie poświęciło im się tyle czasu co zwykle, ale na szczęście daliśmy radę przygotować wszystko.
W niedzielę nasze robaczki były bardzo zachwycone że przyjechało tyle gości. Oskarcio oczywiście popisując się pokazywał wszystkim jakie ma mieszkanko gdzie śpi gdzie mają razem z Majeczką zabaweczki i najnowsze dary które przywiózł dziadzio Romek.
Co roku na Wielkanoc jeździliśmy do rodziny i tam w spólnym gronie cieszyliśmy się świętami. W tym jednak roku to rodzina przyjechała do nas i dzięki temu przy stole znaleźli się członkowie obu rodzin.
W wielką sobotę dzieci mocno były zdekoncentrowane całym świątecznym zamieszaniem i były zawiedzione że nie poświęciło im się tyle czasu co zwykle, ale na szczęście daliśmy radę przygotować wszystko.
| No i gdzie to jedzenie, normalnie doczekać się nie można! ;) |
środa, 27 marca 2013
Zawzięta ta infekcja!
Jeszcze raz wszystkim dziękuję za trzymanie kciuków za nasze kochane robaczki.
Majeczka ciągle walczy z wyjątkowo oporną na leczenie chorobą, ale na szczęście udało się opanować wymioty. Przez chorobę i uporczywy kaszel jej refluks nasilił się znowu i stąd te częste wymioty. Dobrze że mam już opanowaną sztukę odpowiedniego masażu brzuszka, który robię po każdym jedzeniu i po każdej porcji lekarstw, dzięki czemu wszystko zostaje tam gdzie zostać powinno.
Majeczka ciągle walczy z wyjątkowo oporną na leczenie chorobą, ale na szczęście udało się opanować wymioty. Przez chorobę i uporczywy kaszel jej refluks nasilił się znowu i stąd te częste wymioty. Dobrze że mam już opanowaną sztukę odpowiedniego masażu brzuszka, który robię po każdym jedzeniu i po każdej porcji lekarstw, dzięki czemu wszystko zostaje tam gdzie zostać powinno.
poniedziałek, 25 marca 2013
Na froncie chorobowym
Będzie tak króciutko...
Niestety, jakieś wyjątkowo paskudne mikroby dopadły nasze dzieci.
Majeczka ciągle jest w kiepskim stanie i nawet mało co z łóżeczka wstaje, jest już wyczerpana chorobą. Uporczywy kaszel i wymioty strasznie ją osłabiają a bolące gardło mocno dokucza.
Bardzo się boję, że powtórzy się sytuacja z początku ubiegłego roku kiedy to maja również wszystko wymiotowała i nie przyjmowała ani jedzenia ani żadnych płynów i w bardzo szybkim czasie odwodniła się i do tego momentalnie zrobiło się zapalenie płuc. Teraz sprawy zaczynają przybierać podobny obrót, jednak liczę że nie skończy się to wszystko na wizycie w szpitalu i damy radę wyleczyć ją w domu.
Oskreczek pomimo tego że nie gorączkuje to jednak też jest mocno chory a astma nasiliła się.
Obydwa robaczki dostają silne leki żeby szybko pozbyć się tych złych mikrobów.
Proszę trzymajcie kciuki za nasze kochane robaczki, żeby do świąt były już zdrowsze.
Niestety, jakieś wyjątkowo paskudne mikroby dopadły nasze dzieci.
Majeczka ciągle jest w kiepskim stanie i nawet mało co z łóżeczka wstaje, jest już wyczerpana chorobą. Uporczywy kaszel i wymioty strasznie ją osłabiają a bolące gardło mocno dokucza.
Bardzo się boję, że powtórzy się sytuacja z początku ubiegłego roku kiedy to maja również wszystko wymiotowała i nie przyjmowała ani jedzenia ani żadnych płynów i w bardzo szybkim czasie odwodniła się i do tego momentalnie zrobiło się zapalenie płuc. Teraz sprawy zaczynają przybierać podobny obrót, jednak liczę że nie skończy się to wszystko na wizycie w szpitalu i damy radę wyleczyć ją w domu.
Oskreczek pomimo tego że nie gorączkuje to jednak też jest mocno chory a astma nasiliła się.
Obydwa robaczki dostają silne leki żeby szybko pozbyć się tych złych mikrobów.
Proszę trzymajcie kciuki za nasze kochane robaczki, żeby do świąt były już zdrowsze.
piątek, 22 marca 2013
Ciężki dzień
Już w środę Oskarcio był jakiś niewyraźny i odwołaliśmy zajęcia w OWI żeby nie kusić losu, ale ważnych badań już nie dało się odwołać. Pojechaliśmy do pani neurolog po skierowanie na badania sprawdzające poziom leku w krwi i czy mała wątroba wytrzymuje taki ciągły napór chemikaliów. To są badania kontrolne ale tym razem dodatkowo sprawdzane jest czy możemy jeszcze dać maluchowi dodatkowy lek.
Byłam dumna kiedy pani pielęgniarka pobierała krew maluszkowi a on ani nie pisną, taki był dzielny.
Byłam dumna kiedy pani pielęgniarka pobierała krew maluszkowi a on ani nie pisną, taki był dzielny.
niedziela, 17 marca 2013
Hu hu ha, Zima zła, czy dla wszystkich? ;)
Już w czwartek wieczorem ciężko było się poruszać po Rzeszowskich ulicach, za to piątek zaskoczył wszystkich. Rano jak tylko zobaczyliśmy co się dzieje za oknem to od razu odwołaliśmy Majowe przedszkole.
Sami zobaczcie jak wyglądał piątkowy poranek.
To był zaledwie początek tego co się działo potem.
Dorośli z przerażeniem patrzyli na to co się dzieje za oknem, za to nasze robaczki przyklejone do szyby z radością podziwiały tą niecodzienną aurę.
To był zaledwie początek tego co się działo potem.
Dorośli z przerażeniem patrzyli na to co się dzieje za oknem, za to nasze robaczki przyklejone do szyby z radością podziwiały tą niecodzienną aurę.
czwartek, 14 marca 2013
Wiadomości dobre i te trochę gorsze.
Ostatnio sporo się dzieje i praktycznie codziennie jeżdżę z dziećmi na wszelakie wizyty i terapie. Wieczorem sił i weny już brak żeby cokolwiek napisać o naszych dwóch słoneczkach.
Na te wszystkie wyjazdy już zaczyna nam brakować kasy żeby zatankować naszego krążownika w związku z czym podjęliśmy decyzję że trzeba będzie zrezygnować z Oskarkowej terapii w OWI. Pani doktor jednak przekonała nas żebyśmy zostali pod kontrolą ośrodka i teraz mamy tylko jeździć co dwa trzy miesiące na obchód po specjalistach. Nie oznacza jednak to że mały już nie wymaga rehabilitacji, po prostu z pomocną ręką wyszło nam na przeciw stowarzyszenie do którego jeździmy z Mają i teraz całą rehabilitację Oskarek będzie mieć w tym samym miejscu. Zamiast codziennych wyjazdów zostaną nam trzy w tygodniu i to w jedno miejsce.
Na te wszystkie wyjazdy już zaczyna nam brakować kasy żeby zatankować naszego krążownika w związku z czym podjęliśmy decyzję że trzeba będzie zrezygnować z Oskarkowej terapii w OWI. Pani doktor jednak przekonała nas żebyśmy zostali pod kontrolą ośrodka i teraz mamy tylko jeździć co dwa trzy miesiące na obchód po specjalistach. Nie oznacza jednak to że mały już nie wymaga rehabilitacji, po prostu z pomocną ręką wyszło nam na przeciw stowarzyszenie do którego jeździmy z Mają i teraz całą rehabilitację Oskarek będzie mieć w tym samym miejscu. Zamiast codziennych wyjazdów zostaną nam trzy w tygodniu i to w jedno miejsce.
czwartek, 21 lutego 2013
Gdzie ta wiosna?
Przez tą zimę ciężko mi ostatnio zebrać myśli i do tego ostatnio weny brak. Wszyscy z utęsknieniem wypatrujemy wiosny. Maja nie może się doczekać kiedy będzie na tyle ciepło żeby pojechać do kuzyna który ma trampolinę i będzie mogła wyskakać się za wszystkie zimowe czasy ;)
Oskarcio też tęsknym okiem patrzy przez okno to na podwórko, to na swoje autko jeździk. Nawet godzina w figolandzie niewiele pomogła, i chociaż dzieci super się bawiły to jednak nie to samo co zabawy na świeżym powietrzu. No ale w końcu przecież musi przyjść ta wiosna, prawda?
Oskarcio też tęsknym okiem patrzy przez okno to na podwórko, to na swoje autko jeździk. Nawet godzina w figolandzie niewiele pomogła, i chociaż dzieci super się bawiły to jednak nie to samo co zabawy na świeżym powietrzu. No ale w końcu przecież musi przyjść ta wiosna, prawda?
piątek, 25 stycznia 2013
Beczka
W końcu pożegnaliśmy wszelkie wirusy i Maja od poniedziałku znowu morze chodzić do przedszkola i na zajęcia do stowarzyszenia. Maja najbardziej lubi chodzić na zajęcia z rytmiki i muzykoterapii. Przez cały tydzień się pyta kiedy będą, jak to nazywa tańce.
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Choróbsko nie odpuszcza!
Byliśmy dzisiaj całą rodzinką u naszej pani doktor i tylko ja nie dostałam żadnego natybiotyku. Strasznie wszystkich wzięło. Maja ciągle kaszle i katar nie chce przechodzić, zmiany w oskrzelach już słychać. Oskarek też brzydko kaszle do tego gardełko w fatalnym stanie więc oprócz swoich podwójnych już sterydów wziewnych dostał jeszcze pyszny antybiotyk. Piszę pyszny bo maluszek jak wypił swoją porcję to jeszcze długo wołał "jacha" co oznacza jeszcze :) Tak mu posmakowało!
Do tego wszystkiego tatuś też zaantybiotykowany bo spore zapalenie oskrzeli zdążyło się już rozwinąć.
Do tego wszystkiego tatuś też zaantybiotykowany bo spore zapalenie oskrzeli zdążyło się już rozwinąć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

